Opłaca się zawierać ugody w sprawach frankowych?

Obecnie sprawy frankowe zostały zdominowane przez dwie kwestie: ugody, do których banki namawia szef Komisji Nadzoru Finansowego, i uchwałę Sądu Najwyższego, która ma zostać wydana 25 marca br., a w której to Sąd Najwyższy zajmie stanowisko w zakresie rozbieżności powstałych na tle frankowych umów kredytowych.

Oczywiście nie można zapominać również o tym, że postępowania sądowe mające za przedmiot frankowe umowy kredytowe nadal cieszą się dużym zainteresowaniem kredytobiorców, a liczba wygranych procesów jest zdecydowanie większa po stronie frankowiczów, to wszystko powoduje więc, że w sprawach frankowych czeka nas kolejny intensywny rok.

Pod koniec ubiegłego roku, zupełnie niespodziewanie, szef Komisji Nadzoru Finansowego zalecił, by sporne kwestie dotyczące kredytów we frankach szwajcarskich banki rozwiązywały w sposób polubowny, proponując swoim klientom porozumienia na atrakcyjnych warunkach.

W ocenie przewodniczącego KNF takim atrakcyjnym rozwiązaniem, które zyska aprobatę samych kredytobiorców, jest przewalutowanie udzielonego kredytu, a więc kredyty frankowe miałyby być od początku traktowane jak kredyty złotówkowe, lecz oprocentowane stawką WIBOR.

Do pomysłu KNF sceptycznie podeszły banki, które od razu wskazywały na szereg wątpliwości związanych z zawieraniem potencjalnych ugód, oraz na fakt, że bez pomocy państwa i zmian w obowiązujących przepisach, realizacja rekomendacji nie jest możliwa, abstrahując jednak od tego, powstaje pytanie, czy ugody na proponowanych warunkach są rzeczywiście dla kredytobiorców korzystne i atrakcyjne?

Czy propozycja ugody wg KNF jest korzystna dla frankowicza?

Analizując zapadające w sprawach frankowych wyroki sądowe zauważyć można, że ponad 90 procent postępowań kończy się wydaniem orzeczenia korzystnego dla kredytobiorcy, a więc unieważnieniem lub odfrankowieniem zawartej umowy kredytowej, gdy z kolei porównamy ile kredytobiorca może zyskać wygrywając proces z bankiem, a godząc się na zawarcie ugody (zgodnie z rekomendacjami KNF), to drugie rozwiązanie wypada zdecydowanie gorzej.

Obejrzyj film gdzie porównujemy unieważnienie kredytu do ewentualnej ugody z bankiem

Zawieranie ugód na warunkach proponowanych przez Nadzór to nadal rozwiązanie korzystniejsze dla banków, niż dla kredytobiorców, żeby więc propozycje ugodowe przynajmniej zbliżyły się do tego ile kredytobiorcy zyskują w wygrywanych procesach sądowych, banki nie mogą poprzestać na rekomendacjach Komisji, lecz powinny w ugodach zaproponować dodatkowe, atrakcyjne dla frankowiczów rozwiązania.

Niestety, z informacji przekazywanych przez banki wynika, że kredytobiorcy nie mogą liczyć nawet na ugody zawierane na warunkach o jakich mówił szef Komisji Nadzoru Finansowego, gdyż w opinii banków nie są one w stanie udźwignąć kosztów ugód w takim kształcie, dlatego też inne propozycje ugodowe będą dla kredytobiorców jeszcze mniej korzystne, i zgadzając się na takie ugody, po raz kolejny banki pokażą, że wygrały.

Unieważnienie i odfrankowienie korzystniejsze niż ugody

Kierując natomiast sprawę przeciwko bankowi na drogę postępowania sądowego, niezależnie od tego czy proces dotyczy unieważnienia umowy kredytowej, czy jej odfrankowienia, uzyskując korzystny wyrok kredytobiorca zawsze zyskuje więcej niż w przypadku ewentualnej ugody, gdyż w przypadku spraw frankowych bardzo często kredytobiorcy spłacili już udzielony im kredyt i po ich stronie powstała nadpłata, którą bank powinien zwrócić.

Tak dobra i mocna pozycja kredytobiorców w postępowaniach sądowych dla banków stanowi nie mały problem, ponieważ korzystne wyroki powodują, że więcej kredytobiorców decyduje się na ten sam krok i pozywa banki, dlatego też banki postanowiły pozywać swoich klientów.

O roszczeniach banków wobec klientów, dotyczących wynagrodzenia za korzystanie z udostępnionego kapitału, mówiło się od dawna i nawet jakieś pozwy w tym zakresie były już do sądów kierowane.

O absurdalności takich pozwów świadczy chociażby niedawno wniesiony pozew przez Raiffesien Bank przeciwko państwu Dziubak (tak, tych samych w których sprawie wypowiedział się Trybunał Sprawiedliwości UE w październiku 2019 r. i których sprawa odmieniła postępowania frankowe w Polsce) na kwotę 800 000 złotych, podczas gdy udzielony im kredyt opiewał na sumę 400 000 złotych!

Bank wskazuje oczywiście na szereg argumentów, które jego stanowisko mają uzasadniać, nie ulega jednak wątpliwości, że skierowanie takiego pozwu ma na celu zniechęcenie innych klientów tego banku do dochodzenia swoich praw na drodze postępowania sądowego, jest to więc, potocznie mówiąc, „straszak”, który spowoduje, że bank odsapnie od kolejnych pozwów, kredytobiorcy nie powinni więc z tego powodu rezygnować z przysługujących im praw.

Kluczowe znaczenie w zakresie roszczenia Raiffesien Bank będzie mieć jednak stanowisko Sądu Najwyższego, które wyrażone zostanie w uchwale wydanej 25 marca br. W uchwale tej Sąd Najwyższy odpowie najprawdopodobniej na sześć pytań, które na gruncie spraw frankowych sprawiają najwięcej problemów i które są rozbieżnie przez sądy pojmowane i oceniane, i jedną z poruszanych wówczas kwestii będzie właśnie problematyka wynagrodzenia banku za korzystanie przez kredytobiorcę z kapitału, w przypadku unieważnienia zawartej umowy kredytowej.

Odpowiadając na pozostałe pytania, Sąd Najwyższy wypowie się m.in. na temat terminu przedawnienia roszczeń z tytułu frankowych umów kredytowych, a ściślej tego od jakiego terminu bieg przedawnienia się rozpoczyna, oraz według jakich zasad należy dokonywać rozliczeń pomiędzy bankiem, a kredytobiorcą, a więc według teorii salda, czy teorii dwóch kondykcji. Wspomniana uchwała będzie więc mieć zasadnicze znaczenie dla wszystkich spraw frankowych, jeśli jednak będzie w całości korzystna dla kredytobiorców, wówczas banki w sądach nie będą miały szans, a to być może skłoni je do oferowania ugód na korzystnych dla kredytobiorców warunkach.

Dodaj komentarz